5.30 rano, przystanek: dom...Podróż powrotna z Karlobagu trwała 12h. Większość czasu spędzona w półśnie, przerywanym częstymi zakrętami opon w prawo i w lewo.
Czas chorwacki spędzony mile, na pełnym luzie. Niestety pogoda nas zbytnio nie rozpieszczała, ale ostatnie gorące chwile pozwoliły chociaż trochę wybaczyć te niedociągnięcia :). Urokliwa przyroda i księżycowy widok wyspy Pag będą często powracać w mojej głowie jak bumerang.
A oto mała fotorelacja:
Ostoja spokoju i kojący widok Pagu
Z serii: osobliwości natury
I jeden z wielu towarzyszy 'kotów'
A na koniec figi, bez maku :)
Zapomniałam jeszcze dodać o moim 'pierwszym razie' z owocami morza. Kalmary, kraby, krewetki...zdecydowanie za słone, ale warto próbować nowych smaków, trzeba smakować życia w każdej jego odsłonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz