niedziela, 20 września 2009

chorwacki czas

5.30 rano, przystanek: dom...Podróż powrotna z Karlobagu trwała 12h. Większość czasu spędzona w półśnie, przerywanym częstymi zakrętami opon w prawo i w lewo.

Czas chorwacki spędzony mile, na pełnym luzie. Niestety pogoda nas zbytnio nie rozpieszczała, ale ostatnie gorące chwile pozwoliły chociaż trochę wybaczyć te niedociągnięcia :). Urokliwa przyroda i księżycowy widok wyspy Pag będą często powracać w mojej głowie jak bumerang.

A oto mała fotorelacja:

Ostoja spokoju i kojący widok Pagu




Z serii: osobliwości natury





I jeden z wielu towarzyszy 'kotów'



A na koniec figi, bez maku :)




Zapomniałam jeszcze dodać o moim 'pierwszym razie' z owocami morza. Kalmary, kraby, krewetki...zdecydowanie za słone, ale warto próbować nowych smaków, trzeba smakować życia w każdej jego odsłonie.

Brak komentarzy: