poniedziałek, 28 września 2009

tu liście lecą z drzew, tu liście lecą z drzew...

Wypadałoby coś w końcu napisać. Długaśne wakacje niestety dobiegają końca, wieczory krótsze i zimniejsze, liście lecą z drzew i mienią się milionami kolorów od zielonożółtych do ognistoczerwonych...No tak, w końcu od paru dni mamy jesień. Jednym słowem: koniec sielanki i powrót w chemiczne mury wydziału! Ale i to ma swoje dobre strony; w końcu zajmę się czymś konstruktywnym i jakoś zapełnię sobie ten czas, który teraz...jakby to powiedzieć - marnotrawię :). Tak czy siak, październik zapowiada się dosć ciekawie:), jest to też ostatni miesiąc w roku, który lubię i który nie doprowadza mnie do depresji :).

A to moja urodzinowa papryczka, którą dostałam od Przyjaciółki; nareszcie zaowocowała :).



niedziela, 20 września 2009

chorwacki czas

5.30 rano, przystanek: dom...Podróż powrotna z Karlobagu trwała 12h. Większość czasu spędzona w półśnie, przerywanym częstymi zakrętami opon w prawo i w lewo.

Czas chorwacki spędzony mile, na pełnym luzie. Niestety pogoda nas zbytnio nie rozpieszczała, ale ostatnie gorące chwile pozwoliły chociaż trochę wybaczyć te niedociągnięcia :). Urokliwa przyroda i księżycowy widok wyspy Pag będą często powracać w mojej głowie jak bumerang.

A oto mała fotorelacja:

Ostoja spokoju i kojący widok Pagu




Z serii: osobliwości natury





I jeden z wielu towarzyszy 'kotów'



A na koniec figi, bez maku :)




Zapomniałam jeszcze dodać o moim 'pierwszym razie' z owocami morza. Kalmary, kraby, krewetki...zdecydowanie za słone, ale warto próbować nowych smaków, trzeba smakować życia w każdej jego odsłonie.

środa, 9 września 2009

wyjazdowo

Za mną weekendowy wypad do Wisły. Zimno, mokro, z lekkimi przebłyskami Słońca. I pierwsze moje grzybobranie :). Przedzieranie się w gąszczu choinek, bliskie spotkania z "trujokami", nieziemski zapach lasu i grzybów.
Już widać pierwsze nieśmiałe kroki jesieni...Zresztą, w górach każda pora roku jest najpiękniejsza, nawet zima :P. Szkoda, że nie podreptaliśmy dłużej, ale wiem, że będą(góry) na mnie zawsze czekać :)

Przede mną upragniony wyjazd na Chorwację. Wyczekane i wytęsknione wakacje. To już będzie drugie spotkanie z Adriatykiem. Nie mogę się doczekać muśnięcia ciepłymi promieniami.

wtorek, 1 września 2009

malinowo

Pierwsze wspomniane kroki babiego lata poczynione ;)




jeżyny też były




Pięknie jest...

aktualności, aktualizacje

No to czas odkurzyć blogasa :)

Jakaś insomnia mnie dopadła, to chyba przez tą wieczorną drzemkę...
1 września...jeszcze pare lat temu ta data, ten dzień budził niechęć, obawy, lęk...był przepaścią pomiędzy odchodzącym latem, a zakradającą się pomiędzy drzewami jesienią...I to prawda, bo i wieczory już chłodne i powietrze ma jakiś inny smak....Nadchodzi Babie Lato...a ja nawet nie zdążyłam posmakować tak naprawdę tego Prawdziwego Lata...A wszystko było w zasięgu ręki, ale czekamy, bo miało być inaczej niż co roku, w większym gronie, głośniej i nasze prawdziwe lato może być i babie :)

Kocham jesień, te kolory, chłodne zapachy pożółkłych liści, skakanie w jesiennym deszczu, krótsze dni, wieczory z ciepłą herbatą i głową pełną wspomnień minionego lata...

btw

j. steczkowska, babie lato

Dziś mam z Tobą tylko kilka snów
Ten pierwszy budzi mnie
Dziwny jest
Jak duch skradasz się do moich ust
Czuję mroźny chłód
Antarktyda w drzwiach
Babie lato za kominem świerszcz
W małym kinie smutny film, nasz film
Napisany na serwetce wiersz
W nim ja, ja i Ty
Dziś mam z Tobą tylko kilka snów
W tym drugim boję się
Zawsze budzi mnie
To w nim widzę jak odchodzisz znów
A ja nie znam słów, by zatrzymać Cię
Babie lato za kominem świerszcz
W małym kinie smutny film, nasz film
Napisany na serwetce wiersz
W nim ja, ja i Ty
Babie lato za kominem świerszcz
W małym kinie smutny film, nasz film
Napisany na serwetce wiersz
W nim ja, ja i Ty
Babie lato za kominem świerszcz
W małym kinie smutny film, nasz film
Napisany na serwetce wiersz
W nim ja, ja i Ty